Wielka Antyfona na 23 grudnia – O Emmanuel

o-emmanuel

na23

O Emmanuel, Rex et legifer noster, expectatio gentium, et Salvator earum: veni ad salvandum nos, Domine, Deus noster.

O Emmanuelu, nasz Królu i Prawodawco, oczekiwany zbawicielu narodów, przyjdź, aby nas wybawić nasz Panie i Boże

 

To już ostatnie wołanie z siedmiu antyfon. Zwracamy się do Emanuela, który przychodzi po to, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto dziewica pocznie i porodzi syna, któremu nadadzą imię Emmanuel (Mt 1, 22-23). To wypełnienie tego wszystkiego, o co prosiliśmy do tej pory. Szczyt oczekiwania i napięcia. Pragnienie Boga, który zbliżył się do człowieka bardziej niż jesteśmy to sobie w stanie wyobrazić, możemy tylko przeczuwać tę bliskość. To wołanie do Tego i błaganie o Tego, który jest w mocy odpowiedzieć na wszystkie tęsknoty ludzkiego serca, wypełnić samotność i opuszczenie, nasycić pragnienie miłości i dać nadzieję. Upokorzył samego siebie, przyjął ludzką naturę wraz ze wszystkimi jej słabościami. Przychodzi do nas w sposób nieoczekiwany i potrzeba wrażliwości, by Go rozpoznać, by w Dziecięciu z Nazaretu uznać Boga i Pana.

Wołamy o Tego, który będzie z nami przez wszystkie dni, który zechciał nam towarzyszyć we wszystkim, co łączy się z ludzką kondycją. To On sprawia, że rzeczywistość może być przemieniona. Z własnej woli przyjmuje ludzką postać, przenika nasze życie, abyśmy odtąd nigdy już nie byli sami. Ogarnia swą miłością całego człowieka: i to, co w nim dobre i piękne, co jest odbiciem Bożego obrazu w nas, ale też to wszystko, w czym jest jeszcze ogrom grzechu i zła, co uległo deformacji, co wymaga przepalenia Jego miłością, odnowienia w Jego łasce. Bóg z nami sprawia, że każde słowo i każdy gest są przepełnione Jego obecnością, stają się Jego rzeczywistością. Odtąd już On żyje w nas, w Nim bowiem nastąpiło pojednanie tego, co ludzkie z tym, co Boskie, w Nim dokonuje się uświęcenie naszego życia.

Wszystkie te antyfony, są głośnym, żarliwym wołaniem o to, aby Bóg nawiedził ziemię oczekującą wybawienia. Można je streścić jednym zdaniem: Przyjdź, Panie Jezu (Ap 22,20b). Przyjdź w całej chwale, w tym, że jesteś Królem, Bogiem i Człowiekiem, w tym, że jesteś Światłością, w tym, że jesteś wszechmocny, przyjdź w cudzie swojego Wcielenia, w swej mądrości i mocy, w ubóstwie i w chłodzie betlejemskiej nocy. Gorące jest błaganie ludu i wielkie oczekiwanie na Tego, który jest Bożym Synem. Dzięki wezwaniom antyfon możemy pełniej zrozumieć, kogo oczekujemy i jakie znaczenie ma dla świata Jego przyjście. Niosą one ze sobą nadzieję odkupienia, uwolnienia i spotkania z Bogiem, który pozwala być blisko siebie. Jest to wielka tęsknota człowieka zmęczonego swą egzystencją, swoją marnością i grzechem, swoją słabością. Ale w tych antyfonach jest też Boża odpowiedź. Jeżeli pierwsze litery łacińskich wezwań Sapientia, Adonai, Radix, Clavis, Oriens, Rex, Emmanuel; przeczytamy od tyłu, to odkrywamy, że są one akrostychem i ułożą się w zdanie ERO CRAS, co oznacza Przyjdę jutro. Zatem mamy odpowiedź na pragnienie obecności Bożej. Jutro oczekiwać możemy spotkania z Tym, na którego czekały narody, z Tym który przychodzi, by przemienić świat w swoje królestwo.

To odpowiedź zarówno na pragnienie Adwentu, w którym czekamy na narodzenie Pana, ale też odpowiedź na oczekiwanie ostatecznego przyjścia Bożego. Cała historia ludzkości jest drogą do Chrystusa, wołaniem o wybawienie, o okazanie potęgi, o życie godne i prawdziwe, o miłość, która ma moc nas przemienić i uczynić do Niego podobnymi.

Wielkie Antyfony („O” antyfony) – liturgia końca Adwentu

o-antiphons

Ostatni tydzień przygotowania do Narodzenia Pańskiego to czas, który w liturgii charakteryzuje się dużym napięciem, świadomością zbliżania się dnia nawiedzenia. Kościół przygotowuje się do przyjęcia Zbawcy świata. Przez liturgię prowadzą nas tzw. Wielkie Antyfony („O” antyfony). Powstały one najprawdopodobniej w V w., obecny ich układ powstał dzięki Amalariuszowi z Metzu (IX w.). Są to antyfony do Magnificat w nieszporach, a po reformie liturgicznej Soboru Watykańskiego II znalazły się one także – w skróconej formie – we mszy świętej, jako werset aklamacji przed ewangelią.

Mają one specyficzną budowę, wszystkie są apostrofą do Mesjasza, rozpoczynającą się od wołania „O”, po którym następuje określenie Mesjasza zaczerpnięte ze Starego Testamentu, głównie z zapowiedzi prorockich. Zaraz potem następuje wołanie o nawiedzenie ludu, który oczekuje przyjścia Pana. Jest w tych antyfonach głębokie pragnienie i niecierpliwość, jakby próbowały Boga zmusić, by w końcu przyszedł, by nie zwlekał i swoim narodzeniem odmienił ludzką kondycję, odwrócił losy świata. Jeśli przyjrzymy się każdej z antyfon, to odkrywamy, że mówią one, kim jest mający przyjść. Ukazują też, co Wcielenie oznacza dla człowieka i świata, przybliżają to, czego nie jesteśmy w stanie pojąć.

Z historii liturgii dowiadujemy się, że Wielkie Antyfony powstały już w VI wieku i na początku używane były w czasie od 6 do 13 grudnia (od wspomnienia św. Mikołaja do św. Łucji). Ciekawe, że kiedy ułożymy je w odwrotnym porządku niż występują w liturgii, to z pierwszych liter tytułów Mesjasza (Emanuel, Rex, Orient, Clavis, Radix, Adonai, Sapientia) otrzymamy tekst ERO CRAS– „będę jutro” korespondujący ze słowami Jezusa zaczerpniętymi z Apokalipsy: „zaiste, przyjdę niebawem” (Ap 22,20). Na oczekiwanie Kościoła, Jezus odpowiada umocnieniem płynącym ze Swojej obecności.

Tekst i nagranie pochodzi z portalu: Liturgia.pl

Wpis opublikowano 23 grudnia 2013r.